Krajowym pożyczkobiorcom nie przychodzi bez trudu płacenie pożyczek mieszkaniowych. Jak sygnalizują specjaliści sytuacja może się polepszyć, jeśli zwiększą się dochody. Jednak wbrew męczącej sytuacji wyrazisty jest istotny postępy zainteresowania pożyczkami hipotecznymi. Wiadomości, jakie wymienił Związek Banków Polskich sygnalizują, iż w tym roku konsumenci wzieli powyżej 230 tys. pożyczek mieszkaniowych. Co jest motywem tego przyrostu skorych na wzięcie zobowiązania? Na pewno strategia sprzedażowa, jaką organizuje instytucja finansowa. Podczas gdy przybliża się pora na kredyty instytucje finansowe sprężyście dopasowują się do konsumenta i zmniejszają marże, jaka oddziaływa na oprocentowanie. Czasem bank jest chętny zejść z opustem aż do 1, 0 proc.
Tags: pożyczka, pożyczka bez bik, pożyczki, pożyczki bez zdolności, szybkie pożyczki
Jesienne porządki w domowych finansach i zobowiązaniach kredytowych? Warto sięgnąć po nową ofertę kredytu konsolidacyjnego Getin Banku. To możliwość obniżenia oprocentowania obecnego kredytu z innego banku o 1 p.p. i dodatkowa gotówka na Święta. Kredyt konsolidacyjny pozwala ponadto w niezawodny sposób uporządkować spłaty zobowiązań kredytowych, a także m.in. obniżyć raty kredytu. Wybierając ofertę Getin Banku można obniżyć oprocentowanie kredytu o 1 punkt procentowy w stosunku do obecnego oprocentowania kredytu i dodatkowo dostać dwa tysiące złotych kredytu na Święta! Maksymalna kwota kredytu konsolidacyjnego w Getin Banku to aż 100 tys. zł, a raty można rozłożyć na okres do 96 miesięcy. Oferta kredytu konsolidacyjnego Getin Banku to minimum formalności i szybka decyzja kredytowa. Wystarczy dowód osobisty, zaświadczenie o zarobkach oraz umowa kredytowa aktualnego kredytu.
Tags: pożyczka, pożyczka bez bik, pożyczki, pożyczki bez zdolności, szybkie pożyczki
Czy faktycznie polskie drogi to jedno wielkie muzeum techniki motoryzacyjnej? Czy można wierzyć publikacjom, które twierdzą, że Polacy jeżdżą samochodami w średnim wieku 15,5 lat, czy też może zawodzi sposób wyliczenia tej średniej?
Zacznijmy jednak od spojrzenia na polskie drogi i ulice. Prosty eksperyment może wykonać przecież każdy. Zatrzymując się przed światłami, wystarczy rozejrzeć się wokół i oszacować wiek aut stojących obok. Gdyby średnia 15,5 roku była prawdziwa, na każdy relatywnie nowy samochód, których nie brakuje, musiałby przypadać jeden pojazd 30-letni. Tak oczywiście nie jest.
W miastach, gdzie siłą rzeczy zarejestrowana jest większość samochodów, dominują pojazdy kilkuletnie. Próżno już szukać na ulicach samochodów, które dominowały jeszcze w początkach lat 90-tych, gdyż były to samochody po prostu nietrwałe i podatne na korozję. Rdzennie polskie konstrukcje trafiły już do lamusa lub są oldtimerami na żółtych tablicach. Nawet wiecznie niedoinwestowana polska policja pozbyła się ostatnich Polonezów w 2009 roku.
Zwolennicy “teorii wrakowej” twierdzą, że po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej nasz kraj został zalany indywidualnym importem najtańszych, a przez to najstarszych samochodów, głównie z Niemiec. Kłopot w tym, że auta za przysłowiowe 500 euro i starsze niż 10 lat stanowiły większość w indywidualnym imporcie tylko w latach 2004-2006, a od 2007 r. większość stanowiły już samochody młodsze niż 10-letnie, a zatem z roczników 1997 i późniejszych. Dziś większość używanych samochodów sprowadzanych do Polski spełnia normę emisji spalin Euro 3 – takie samochody trudno nazwać wrakami i cała teoria upada.
Z kolei te najstarsze i sprowadzone najwcześniej dożyły już kresu swojej eksploatacji. 12-letni samochód sprowadzony w 2005 r. miałby dziś aż 18 lat. Miałby – bo w wielu przypadkach albo trafił do stacji demontażu, albo został nielegalne rozebrany na części. Ten drugi sposób właściciele wybierają z dwóch powodów. Po pierwsze, mogą jeszcze odzyskać choć trochę pieniędzy zainwestowanych w auto, po drugie nie obawiają się konsekwencji z powodu łamania prawa.
Tu dochodzimy do głównej słabości polskiego systemu rejestracji. Zgodnie z prawem, ostatni właściciel auta powinien przekazać je do stacji recyklingowej, po czym wyrejestrować auto w powiatowym wydziale komunikacji. Często tak się jednak nie działo – auta choć fizycznie znikały z dróg, wciąż pozostawały w elektronicznych bazach i do dziś w nich funkcjonują. Ich właściciele, pomimo że byli zobowiązani do wykupienia polisy OC na taki samochód, pozostają bezkarni. Kłopot w tym, że choć Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny ma bazę zawartych polis OC, to jednak nie jest ona pozbawiona błędów i wciąż nie jest ona porównywana z listą samochodów zarejestrowanych w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców.
z